Dym to jedyny żywy element kadru — poza modelem. Ma własną wolę, własny taniec, własny czas. Nie można go zapozować.
Kiedy dym spotyka światło — wyznacza jego granice, zagęszcza cienie, rozmywa kontury. Sylwetka staje się bardziej tajemnicza nie dlatego, że ją ukrywamy, lecz dlatego że środowisko wokół niej żyje swoim życiem. To fotografia, w której tło staje się współautorem dzieła.
Pracuję z trzema mediami zależnie od efektu: dym sceniczny tworzy dramatyczne, gęste kłęby o kontrolowanej gęstości. Suchy lód wytwarza ciężką, ścielącą się po podłodze białą mgłę. Mgielnica (hazer) generuje delikatną, prawie niewidoczną zawiesinę rozpraszającą światło.
„Dym nie kłamie. Reaguje na każdy ruch, każdy prąd powietrza, każde drżenie. To jedyne medium, które się z Tobą komunikuje bez słów."